W 2015 roku odbyła się pierwsza edycja zawodów „Zander Passion” która pokazała nam, że wędkarze potrafią ze sobą rywalizować w sportowym duchu walki. Cała impreza odbyła się we wspaniałej atmosferze, którą bez przesady można na nazwać „rodzinną” . Nagrody które pozyskaliśmy od sponsorów były wspaniałym dodatkiem do klimatu, który stworzyli zawodnicy i widzowie. Dla nas natomiast największą nagrodą było to, że po zakończeniu imprezy mogliśmy sobie powiedzieć - udało się! Udowodniliśmy sobie, że na Podhalu można stworzyć piękną wędkarską imprezę. I na tym miało się skończyć.

Pewnego dnia Michał Jandura pomyślał sobie: „Zawsze mówią , że wszystko co dobre szybko się kończy. A dlaczego tego nie zmienić? I stwierdził - chwilo trwaj. Hej !!!” Tak zrodził się pomysł na zorganizowania drugiej edycji zawodów, o zmienionej nazwie „Podhalański Puchar Sandacza 2017”. Na początku pomysł był taki, żeby zorganizować zawody w taki sam sposób, w jaki była organizowana poprzednia edycja. Tylko że po poznańskiej Rybomanii do współpracy został zaproszony Robert Policha. Wtedy stało się jasne, że nie będzie nudno, bo od razu pojawiła się myśl: dlaczego nie zrobić zawodów z olbrzymią pulą nagród, a zarazem stworzyć takie zawody na które każdy zawodnik będzie miał ochotę zabrać swoją rodzinne. Dlaczego nie może być biesiady góralskiej? Jeżeli jesteśmy na Podhalu, to bawmy się jak na Podhalu! Zaczęła się burza mózgów i kombinowanie - jak to wszystko zorganizować, jeżeli założenie jest jedno – impreza ma być na najwyższym poziomie. I wtedy okazało się, że dwóch wariatów to stanowczo za mało. Zadzwoniliśmy do Mata (Mateusz Kwiatkowski) i padło jedno pytanie - „wchodzisz ?” I padła odpowiedz - „jasna sprawa”. No i się zaczęło, a burza mózgów przerodziła się w prawdziwe tornado. Jak stworzyć imprezę żeby była super, ale żeby nie przesadzić. Wiedzieliśmy, że zaproszenie takich tuzów wędkarstwa polskiego jak Tomasz Krysiak (jako gość specjalny), zaproszenie gości z Holandii, ze Słowacji zobowiązuje.

Postanowiliśmy stworzyć zawody wędkarskie, gdzie dzięki naszym sponsorom puli nagród nie powstydziłyby się niejedne zawody na arenie międzynarodowej. Ale postanowiliśmy też pójść o krok dalej i stworzyć zawody, na których zawodnicy poza rywalizacją będą mogli biesiadować tak jak trzeba - po góralsku. Każdego dnia po zakończeniu tury, postanowiliśmy zapewnić różne atrakcje z prawdziwym góralskim przytupem. Bo wędkarstwo to nie tylko ryby, to również spędzenia czasu, a jako że nasze zawody odbędą się nad zbiornikiem Czorsztyńskim, to klimat będzie niepowtarzalny.

To właśnie jest nasz cel - stworzyć zawody oparte na wspaniałej atmosferze i sportowej rywalizacji, ale też takie, w których rywalizacja zaczyna się i kończy na brzegu. A cała reszta to biesiada, której przyświeca motto „chwilo trwaj wiecznie” Mamy ambicję stworzyć tak klimatyczne zawody, że będziemy odliczać dni do następnej edycji. Ale to już pozostawimy Waszej ocenie po zakończeniu imprezy.

Już w ostatni weekend września czekamy na Was nad brzegiem najpiękniejszego zbiornika w Polsce.

Z wędkarskimi pozdrowieniami.

Michał, Mateusz i Robert